Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety z Wrocławia, prosi o pomoc w związku z organizacją uroczystości św. Mikołaja dla dzieci z rodzin ubogich i uzależnionych,
S. Pia – Stanisława Szpil

S Pia

Kliknij w obrazek (plik PDF)!

Wycieczka Włochy czerwiec 2011

 

Skład: Okrop, Szymon, Maxon

 

(Opis zielony to uwagi lub wersja Okropa)

1 dzień 05.06.2011
-Jazda w miarę spokojna,małe burze po drodze(przeczekaliśmy na stacji benzynowej)
Zdobywamy Klagenfurt 820 km,nocleg w małej wiosce koło Klagenfurtu .Nic nadzwyczajnego nie wydarzyło się,jeżeli nie liczyć sztuczki Szymona
pt."jak się pije kawę ze spodka".

 

2 dzień
-Pobudka,kawa robiona w łazience (tylko tam było gniazdko elektryczne)
Deszcz,deszcz,jeszcze raz deszcz.
Pomyliłem zjazdy z autostrady i znależliśmy się w Sant Pelegrino, piekne widoki i niezapomniane serpentyny.
Jadąc póżniej autostradą zobaczyliśmy pędzące z niesamowitą prędkością, równoległym pasem oklejone samochody,to był odcinek testowy
Ferrari,Maserati, niesamowity widok.

Zamiast wracać autostradą decydujemy się zakosztować kolorytu lokalnych dróżek. Bajka, górskie serpentyny. Trafna decyzja i naprawdę mila odmiana od monotonnego połykania kilometrów autostradami, pierwsze przytarcia kufrem czy podnóżkami.
Wymęczeni ale szczęśliwi, Dotarliśmy do naszej bazy na najbliższych parę dni.

Wieczorem znaleźliśmy kemping,był nawet garaż dla motocykli.

Pół nocy świętowaliśmy moje imieniny(Jack Daniels w warunkach polowych smakuje wybornie).
Przejechane 640 km
Szymona zaatakowały mrówki.

3 dzień
-Deszcz
Jazda w deszczu jest lepsza niż siedzenie w deszczu na kempingu,Jedziemy do Luki i Florencji.
Oberwanie chmury po drodze,zwiedzamy Lukę ;średniowieczne miasteczko posiadające eliptyczny rynek(architekt Szymon coś na ten temat więcej wie)
Florencja-piękne miasto po którym "masakrycznie"się jeździ,miałem wrażenie że wszystko co się porusza ma ochotę mnie rozjechać,i chyba 80%pojazdów to skutery.Piękna starówka,której szczerze mówiąc niewiele widziałem bo cały czas lało,zapamiętałem Katedrę Santa Maria del Fiore.
Odjeżdżamy 30 km i świeci słońce.Wracając wstępujemy do sklepu motocyklowego po migacze dla Okropa,który zaczął dzień od "parkingówki".
Kupiliśmy piękne "karbonowe uniwersalne",ale na pewno nie do Bandita. Mistrz techniki Okrop przykleił je pięknie do lag,izolacją,ponieważ otwory były "nie te". Po powrocie suszymy wszystko co mieliśmy na lub ze sobą.

4 dzień
-Pierwsza pobudka bez deszczu
Niedługo,w krótkich odcinkach czasowych burze na przemian ze słońcem,gdzie jest ta cholerna słoneczna Italia?.
W dniu dzisiejszym zaliczamy Pisę i San Gimignano.
Pisa to duże miasto i wieża i tak naprawdę tyle.

Albo przynajmniej nam tyle wystarczyło.

San Gimignano zaś jest niesamowity miejscem,miasto-zamek składające się ze starych budynków i bardzo wysokich wież(w średniowieczu każdy kto miał trochę kasy chciał mieć wyższą wieżę). Miasto otoczone jest niezwykle pięknymi plantacjami winogron.Trasa piękna,opony pozamykane.
Okrop miał dzisiaj pecha został "wyrąbany"przez automatyczną stację benzynową(takie najczęściej spotykaliśmy we Włoszech)postanowiła sprzedać ropę,Okrop protestował automat nie reagował,15 euro w plecy.

 

5 dzień
-Dzień dzisiejszy to tak naprawdę przelot do Monte Cassino 450km.Włosi jeżdżą coraz gorzej,zajeżdżają spychają z drogi.Przejazd na zmianę deszcz,słońce.W dniu dzisiejszym miałem uślizg lewego klapka(czyt.japonka)i ubiłem palec.Dla Okropa bramki na autostradzie nie działały,jakiś bunt automatów?

Nasza nowa baza to opuszczony camping. Gdyby nie obsługa w postaci starszej pani bazującej w swojej osobówce, i jednej przyczepy campingowej spokojnie uznalibyśmy ten teren za opuszczony.

6 dzień
Cassino
Słońce,piękne góry
Nie mogę sobie wyobrazić jak tutaj mogła być użyta broń pancerna.Najpierw zwiedziliśmy Klasztor,dojazd niesamowitymi serpentynami.
Bogato zdobiony,pełen rzeźb, malowideł,hmmm....klasztor ubogich zakonników.Następny punktem programu był polskie pomniki:3Dywizji Strzelców Karpackich,5Kresowej Dywizji Piechoty,Pomnik 4Pułku Pancernego "Skorpion",6Pułku Pancernego"Dzieci Lwowskich". Dotarliśmy tylko do dwóch z nich.Najpierw były kłopoty ze znalezieniem drogi,potem okazało się że brama jest zamknięta, ale udało na się obejść utrudnienia "krzaczorami"i dotrzeć do pomnika Pancerniaków,jest to czołg Sherman który brał udział w ataku na Mass Albanetę, wyleciał w powietrze na potrójnej minie przeciwpiechotnej, pierwszy czołg 4 Pułku Pancernego. W czołgu zginęła cała załoga pod dowództwem śp. porucznika Ludomira Białeckiego. W czasie eksplozji od czołgu oderwała się wieża z armatą . Pancerniacy ten właśnie czołg postanowili uczynić swoim pomnikiem. Korpus czołgu wraz z oderwaną wieżyczką omurowano małym kamiennym ogrodzeniem. W miejsce wyrwanej wieżyczki pospawano krzyż z gąsienic czołgowych. U podstawy krzyża po jednej i po drugiej stronie są tablice pamiątkowe. Miejsce strasznie"zapuszczone",brak godła "Skorpiona",widać że nikt o to porządnie nie dba.Odnieśliśmy wrażenie że lepiej zamknąć drogę do tego miejsca i nie pokazywać Polakom niż zadbać.Drugim pomnikiem do którego udało nam się trafić to pomnik 3 DSK.Trzy godziny marszu po górach,myślałem że na górze trzeba będzie mi tlen podać.Okrop to wytrawny piechur ja przy nim "wymiękłem". Widoki niesamowite,piękne góry.

7 dzień
Dojazd i zwiedzanie Pompei
Południe Włoch przypomina kraje arabskie,brud wszechobecny,drogi prawie jak w Polsce.
Ruiny Pompei robia wrażenie,duże miasto w którym brakuje mieszkańców.

Wejście na Wezuwiusz zamknięte - ostatni wyjazd po 16.Czysto w ramach formalności - w drodze powrotnej burza.

 

8 dzień
Zonk,obowiązki w pracy wzywają,muszę wracać,ekipa zostaje zwiedzać Wezuwiusza i półwysep Gargano.
Wieczorem docieram do Wenecji,i wynajmuje pokoi na przedmieściu.Wenecji nie będę opisywał,byłem i nie wybieram się.

Ekipa postanawia nie odpuszczać sobie góry z dziurką (jakaś analogia do amerykańskich pączków??). I to była dobra decyzja! Dojazd po bajecznych serpentynach, i boskie widoki na zatokę Neapolitańską rekompensują trudy krótkiej pieszej wspinaczki. Czas goni - dziś planujemy dojechać na półwysep Gargano - ponoć najpiękniejszy park narodowy we Włoszech.
Z ulgą opuszczany okolice Neapolu. Autostrada okazuje się wyjątkowo ciekawa, z ograniczeniami prędkości do 80 na zakrętach przy przejeździe przez pasma górskie. Piękne widoki i jedynie delikatna mżawka. Wieczorkiem szukamy campingu w ciemno. Jest środek tygodnia przed sezonem i okolica wygląda na wymarłą. Trafiamy na camping nad morzem gdzie zamawiamy sobie kolacje przyrządzoną przez dozorcę. Naprawdę pychota, oliwki prosto z drzewa, własne wino...

 

9.dzień
Trasa w większości po autostradach,nic ciekawego.Docieram do Austrii,fajny przelot przez Alpy.
Nocleg w austriackiej wiosce u niebywale sympatycznych rolników ,prowadzących agroturystykę,rano nawet śniadanie dostałem.

Czas ruszać. Wczoraj skończyły się papierosy - więc pierwszy - szybki cel to wypad do marketu. Saint Angelo - miasteczko gdzie rzekomo objawił się anioł. Ciekawsze jest to co nas czeka - parę kilometrów od wybrzeża zaczyna się prawie pionowa ściana. Wewnętrzne części patelni pokonujemy przy jakiś 15-20km/h by na szczycie wzniesienia wjechać do pięknego miasteczka. Spacerujemy pieszymi alejkami pomiędzy pobielonymi domami. Po zwiedzeniu kościoła który na powierzchni ma wierzę i parę salek, a cześć główna mieści się w grocie pod ziemią ruszamy dalej wgłąb półwyspu. Cudowne trasy, pełne zakrętów przez las. Zaglądamy jeszcze do jednego czy dwóch miasteczek na brzegiem i kierujemy się na północ w stronę domu.

10.dzień
Czechy do przejechania i ...dom

Kąpiel w morzu na pięknej piaszczystej plaży, i autostradami na północ ku Wenecji. Planowaliśmy zajrzeć do miasta na wodzie wieczorkiem, ale znalezienie noclegu w sensownej cenie zajęło nam chyba ponad 3 godziny. Odpuszczamy sobie Wenecję na rzecz pizzy w lokalnej knajpce - kolejna trafna decyzja.

11 dzien.
Autostrady. Na spokojnie dojeżdżamy do Mikulov'a na nocleg w pensjonacie. jutro kolo 14 zameldujemy się w Krakowie. Mój drogomierz wskazuje 4,9kkm na naszej wycieczce.

Bardzo fajna wycieczka,Włoch kraj kontrastów,odnosi się wrażenie że czas tam wolniej płynie, za to na pewno bardzo szybko jeżdżą.
Przejechałem ok. 4.500 km

zdjęcia:
https://picasaweb.google.com/1093013767 ... feat=email