Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety z Wrocławia, prosi o pomoc w związku z organizacją uroczystości św. Mikołaja dla dzieci z rodzin ubogich i uzależnionych,
S. Pia – Stanisława Szpil

S Pia

Kliknij w obrazek (plik PDF)!

Turcja 2012-trasa: Troja - Kapadocja - Ararat - Stambuł

 
Wyjazd planowany od ponad roku,tak naprawdę pierwsze dla mnie przekroczenie progu Azji.

 

Wyprawę rozpoczynam 27.04.2012 w drogę ruszam z Michałem i Agą którzy kierują się do Stambułu, i Wojtkiem który zmierza do Chorwacji.

Pierwszy postój Krivaja zatrzymujemy się parkingu motelu w którym będziemy nocować, idziemy po piwo ...i spotykamy Drago ,niesamowitego
faceta,lokalnego przedsiębiorcę do którego dołącza Dragan miejscowy lekarz, Serbowie którzy bardzo lubią i szanują Polaków,zapraszają nas na
obiad,nie pozwalają zapłacić i ...kończy się to spotkanie gruszkową Rakiją,według nich jesteśmy"Sercem Słowian",jestem totalnie zaskoczony
sytuacją,miałem obawy wjeżdżając do Serbii,nie przypuszczałem jak bardzo gościnni są Serbowie.

Następny dzień to przelot przez ten piękny kraj.Wojtek odbija na Chorwację,ja,Michał i Agnieszka kierujemy się w kierunku Turcji.Dojeżdżamy do Sofii,w Bułgarii,po drodze spotykamy polskich motocyklistów zmierzających na Kretę.

 

29.04.12

Przed nami przejście graniczne Kapitan Andreewo.
Wielkie przejście,sto pięćdziesiąt punktów odpraw.Trochę czasu nam zajęło ustalenie miejsca gdzie są sprzedawane wizy.Na szczęście było nas
troje, Michał pchał motocykle w kolejce,a Aga i ja szukaliśmy miejsca gdzie te cholerne wizy sprzedają,troszkę pobiegaliśmy i okazało się że w punkcie 53 na 150 stanowisk,jasne przecież każdy by wiedział:)Odprawa zajęła nam około dwóch godzin bo przy okazji zawiesił się "system".
W końcu wjeżdżamy do Turcji,pierwszy budynek po przekroczeniu granicy to meczet.

Po przejechaniu ok.100 km rozdzielamy się,Michał kieruje się na Stambuł,ja zmierzam do Gelibolu na prom.Polecam wszystkim ten sposób
dotarcia do centrum Turcji.
Gelibolu to słynne miejsce znane przede wszystkim z powodu jednej z najbardziej krwawych bitew pierwszej wojny światowej tzw.Bitwy o
Gallipoli w 1915r. Operacja ta miała przygotować desant lądowy i w dalszej konsekwencji doprowadzić do zajęcia Stambułu.Wojska alianckie w skład których wchodziły siły połączone brytyjskie,francuskie,australijskie i nowozelandzkie walczyły tam od kwietnia 1915 do stycznia 1916.Zginęło tam 130
tys.żołnierzy,po stronie alianckiej i tureckiej.

Promem dopływam do Lapsaki i kieruję się w kierunku Troi,do miejscowości Tevfikiye. Zwiedzanie Troi to bardziej podróż mentalna w czasie,same ruiny porośnięte krzakami i koń z desek przy wejściu. Ruszam dalej. Piękna widokowa trasa ,pełna winkli prowadząca z Cannakale do
Krekkuyu,przelot wybrzeżem. Dojeżdżam do Kutahya,po drodze dopada mnie burza i...brak drogi(zerwali asfalt i chwilowo go niema,bo tak!:)
Takie sytuacje będą się jeszcze kilka razy powtarzać.

Następny cel-Kapadocja Kraina z baśni,niesamowite twory skalne,w których wydrążone były"mieszkania"i"podziemne miasta",widoki zapierają dech w piersiach.

Dojeżdżam do Goreme,piękne widoki ,początek trasy to góry,potem coś a'la step,w oddali ośnieżone szczyty.
Zmienność krajobrazu w Turcji to jedna z najpiękniejszych rzeczy na świecie. Spotykam się z sytuacjami które w naszej części świata są nie do
pomyślenia,tankując paliwo obsługa proponuje herbatę i chwilę odpoczynku,bardzo sympatyczne. Pokój który wynająłem ma widok na najpiękniejszą część okolicy,rano budzą mnie startujące balony.
Samo Goreme wygląda jak ul pszczeli. Spotykam niemieckich motocyklistów na BMW GS,jadą do Syrii,fajni ludzie.

02.05.12
Dzisiejszy dzień to zwiedzanie,kraina wulkaniczna z niesamowitymi tworami skalnymi,górami.
Ludzie mieszkali w jaskiniach wykutych w skałach okolicznych gór,tworzyli swoiste miasta,także podziemne.
Systemy wentylacji,odprowadzenie ścieków,pomieszczenia mieszkalne.Wszystko to zadziwia,tym bardziej że było tworzone na
przestrzeni wielu kilometrów.Widoki nieziemskie.Odwiedziłem dziś podziemne miasto Golcuk,wąwóz Ihlara,warownię
Agzikarahan i twory skalne w Urgup.Po drodze bardzo sympatyczni policjanci wytłumaczyli mi że mam poruszać
się wolniej.Taka sytuacja powtórzy się jeszcze raz na mojej wyprawie,na szczęście za każdym razem bez mandatu.

W czasie zwiedzania podziemnego miasta spotkałem dwie dziewczyny z Polski,z Wrocławia Anię i Izę. Zwiedzają Turcję w niekonwencjonalny sposób,poruszają się komunikacją tzw.dolmuszami lub dołączają do wycieczek. Po południu zaczyna padać deszcz,kończę zwiedzanie Kapadocji.
Kolacja to niezły turecki posiłek o nazwie Et Sota Pilari,baranina zasmażana z cebulą i papryką podana z ryżem i sałatką.

Samotne podróże mają wiele wad,ale na pewno mają potężną zaletę,kraj który zwiedzamy,odbieramy wszystkimi zmysłami,całym sobą,nie rozpraszamy się,jesteśmy otwarci na kulturę i ludzi.

Następna część wyprawy to przejazd do Dogubayazit czyli wioski położonej u podnóża wulkanów Ararat.
Wrażenia niezapomniane,drogi które kończą się bez przyczyny,przechodząc w szuter,wspólny pas z ciężarówką jadącą z naprzeciwka,piękne góry,śnieg w wyższych partiach.Niesamowite piękno, choć czasem straszno:) Dopadł mnie niestety deszcz i towarzyszył do miejsca w którym się
zatrzymałem.
Na przedmieściach Erzorum znalazłem hotelik,mieszkali tam praktycznie wyłącznie Irańczycy.W holu należało ściągnąć buty.W rogu pokoju miałem wiaderko bo lało się z sufitu. Rano opuszczam"wspaniały"hotel ruszam w ostatnie 370 km dzielące mnie od Dogubayazit.

Przejazd przez góry zepsuty padającym deszczem,spadła temperatura,to była najgorsza część mojej podróży.
Zimno ,deszcz ,drogi tak dziurawe że chwila nieuwagi groziła nieszczęściem.Na miejscu wychodzi słońce,i tak będzie do końca podróży.

Dogubayazit-Ararat

Zwiedziłem Pałac Ishaka. Był to kurdyjski emir któremu sułtan powierzył tytuł gubernatora.Niedaleko stoi meczet i grobowiec Ahmadiego Hani.
W okolicy pełno wojska,jest to strefa sporu Turcji i Armenii.Dojechałem do podnóża Araratu,składa się on tak naprawdę z dwóch szczytów Małego
Araratu i Dużego Araratu Duży jest wulkanem drzemiącym a Mały wygasłym.4km od granicy irańskiej jest miejsce w które uderzył meteor,krater ma średnicę 60m i głębokość 35 m.

Następny dzień to początek powrotu,kieruję się na Istambuł,dojeżdżam do miejscowości Susechri,do celu pozostało 900 km.
W Turcji praktyczne wszędzie budują lub remontują drogi,masa irańskich ciężarówek,ciężki odcinek.

Kolejny raz spotykam się z uprzejmością Turków,facet żeby pokazać gdzie jest hotel ,praktycznie biegnie koło motocykla,żeby zapewnić garaż
dla"bandziora"udostępnili mi wejście do małego marketu,przy czym ten sklep był czynny.

Nie mogę się przyzwyczaić do niesamowitego kontrastu w Turcji,z jednej strony kraj bardzo bogaty,wszędzie budują drogi,miasta w niczym nie
ustępują europejskim,z drugiej zaś w małych wioskach żyją ludzie chatkach"lepiankach"(cegła to suszone błoto wymieszana z "czymśtam" i słomą)
Wieczorem wstąpiłem do małego miejscowego lokalu na "prawdziwy"kebap(niebo w gębie!)Prawdziwy smak kebapu można poznać tylko
w Turcji.

06.05.12
Przelot w kierunku Istambułu, przez góry,po drogach którymi powinny poruszać się"crossy",praktycznie cała trasa w przebudowie.Dojechałem do Sokak,następnie Polonezky(Adampol) Kiedyś mała wieś,stworzona przez polski uchodżców,finansowanych przez Adama Czartoryskiego i"Hotel Lambert",dziś to rezydencje bogatych Turków,mały pomnik ,kościół i stary cmentarz.
Robię tu bazę na jutrzejsze zwiedzanie Stambułu. Mieszkam u Turka pochodzenia polskiego,jest synem najstarszego mieszkańca wsi Polaka Edwarda Dochody.

 

08.05.12
Zdobycie Istambułu

Przejazd mostem przez Bosfor,wrażenie niezapomniane,ruch bardzo duży,mimo wczesnej pory.Pozorny chaos,lecz pojazdy poruszają się bardzo
sprawnie.Kierowcy praktycznie nie używają kierunkowskazów,ruch ręki albo brak informacji i zmiana pasa,wszyscy czasem sobie zatrąbią,ot taka
fantazja:)
Trzeba bardzo uważać,moim zdaniem przepisy ruchu drogowego w Stambule to pojęcie względne.

Zwiedziłem meczet(koścół)Hagia Sophia,byłem na największym bazarze tureckim,zajmuje on powierzchnię 30ha i posiada 4000 sklepów.Kupić tutaj
można praktycznie wszystko."Poszwędałem"się trochę po centrum,zrobiłem kilka fotek.Piękny jest widok na Bosfor i wpływające statki dalekomorskie.

 

09.05.12
Żegnam Turcję,lecę przez Bułgarię do Sofii,jadąc dalej obiecuję sobie kiedyś wrócić do Serbii,po drodze spotykam 50-cio osobową grupę polskich
motocyklistów,to goście którzy złożyli wieniec w Adampolu.

 

Podsumowując:

Turcja to piękny kraj,widoki zmieniające się jak w kalejdoskopie,zabytki wielu kultur,bardzo mili ludzie,na pewno tam kiedyś jeszcze pojadę.

Cała zabawa trwała 15 dni,przejechałem 7.412km

link do zdjęć:
https://plus.google.com/u/0/photos/1076 ... quwp5fezAE