Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety z Wrocławia, prosi o pomoc w związku z organizacją uroczystości św. Mikołaja dla dzieci z rodzin ubogich i uzależnionych,
S. Pia – Stanisława Szpil

S Pia

Kliknij w obrazek (plik PDF)!

 

Relacja z trasy Białoruś-Rosja -Ukraina 26.04.2013

 
https://plus.google.com/photos/10762577 ... P-nh7e07gE

 

Moją pasją jest historia, planując wyprawę zastanawiałem się na miejscem "historycznie"ciekawym,chciałem pojechać gdzieś gdzie jeszcze nie
"wszyscy"byli,uważam że Europa Zachodnia nie zmieni się w najbliższych latach,chciałem dotrzeć do miejsc które są ciekawe a jednocześnie
dokonują się tam przemiany.Padło na naszych wschodnich sąsiadów.
Pomysł podchwycił Wilu, Michał, Jacek i dołączył do nas Tomek kolega Wila.

Startujemy 26.04.2013,granicę przekraczamy w miejscowości Połowce,mało uczęszczane przejście,bez ruchu ciężarówek.
Postanawiamy podzielić ekipę na dwie części,ja z Michałem jedziemy szybciej ale częściej się zatrzymujemy ze względu na nałóg,reszta ekipy
jest niepaląca i podąża tzw.tempem dostojnym. Przyjeżdżamy na granicę ,zastanawiając się jak przebiegnie kontrola , jesteśmy troszkę zestresowani,przecież to kraj Łukaszenki a on ponoć zjada motocyklistów na śniadanie. Kontrola graniczna przebiega całkiem sprawnie,mimo masy formularzy do wypełnienia-dokument na temat wwozu pojazdu,karta meldunkowa etc.

Po odprawie docieramy do do miejscowości Kamieniuki,tuż koło Puszczy Białowieskiej.Niestety w hotelu nie ma miejsca,przypadkiem trafiamy do
"gospodarstwa agroturystycznego". Mały domek jest do naszej dyspozycji.Przemili gospodarze proponują nam "ruską banię"jest to chatka nad jeziorem w której jest piec i sauna,temperatura tam jest chyba znacznie wyższa niż w saunach które znam.Rozebrani "do rosołu"ubieramy na głowę filcowe kapelusze (ponoć po to żeby na m mózg się nie przegrzał)i grzejemy się następnie skok do jeziora i ewentualnie biczowanie jakimiś miotłami.Efekt tej"terapi"jest niesamowity;znika zmęczenie,pełny relaks.

2 dzień

Rano żegnamy sympatycznych gospodarzy i startujemy w kierunku Grodna.
Grodno-miasto z bardzo ciekawą historią;w XIIw. zdobyte przez Litwinów,potem przez Krzyżaków następnie znów wróciło do Litwy,stało się
siedzibą księcia Wiotolda i jednym z głównych miast Księstwa Litewskiego.W 1413 roku przez Kazimierza Jagiellończyka zostało włączone
do I Rzeczypospolitej.
W skład Polski wchodziło do 1939r. kiedy to wkroczyły tu wojska Armii Czerwonej.
Dojeżdżamy do Lidy,to następne miasto ze śladami polskości. Przed wojną stacjonowały tu dwie duże polskie jednostki:77 Pułk Piechoty i 5 Pułk
Lotniczy.

Nocleg znajdujemy w "Domu Polskim"gdzie znajduje się wiele pamiątek po polskich żołnierzach z tych oddziałów.Główną atrakcją turystyczną Lidy
jest zamek wybudowany w 1323 przez księcia litewskiego Giedymina. W Lidzie działa też Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lidzkiej.

Tutaj zaczynają się moje problemy z motocyklem,wymiana świec załatwia sprawę.

3.dzień

Ruszamy do miejscowości Raduń,są to rodzinne strony przodków Jacka.
Wizyta w tej wiosce to ciekawe przeżycie,większość domów jest przedwojenna,odwiedzamy cmentarz na którym leży wielu Polaków.Powrót do
przeszłości. Ruszamy w dalszą drogę,problem sprawia tankowanie,ponieważ najpierw trzeba zapłacić za paliwo które chcesz zatankować ,za każdym razem
dylemat ile wejdzie do baku?
Dojeżdżamy do miejscowości Barusaj,trafiamy do hotelu który pamięta chyba lata 50-te.Biurokracja w recepcji,drzwi od pokoju nie zamykają
się,połamane krzesła,cofnęliśmy się o trzy dekady.

4 dzień
Jazda w kierunku Smoleńska.Piękna pogoda,autostrada i stop....kontrola milicji,185 km/h to troszkę za dużo,chwila negocjacji,kończy się na 25
USD do "ręki"uff..
Żegnamy Białoruś,kraj zaskakująco czysty,kraj miłych choć jakby wystraszonych ludzi,niezłych dróg i mieszanki motoryzacyjnej począwszy
od Ład i Ziłów skończywszy na najnowszych modelach BMW.
Docieramy do Katynia w Rosji.Wizyta tutaj to wzruszające przeżycie,cichy las,instalacje upamiętniające miejsca pochówku ,na murze tablice z
informacją o zawodzie,stopniu i pochodzeniu człowieka który tutaj został zabity. Większość to 30-40 latkowie.Wstrząsające miejsce.
Tego samego dnia pojechaliśmy jeszcze na miejsce katastrofy samolotu prezydenckiego. To miejsce nie powinno nosić miana lotniska. Nie wiem kto
zadecydował o lądowaniu tutaj,ale moim zdaniem w żaden sposób to miejsce nie nadawało się do lądowania tego samolotu.
Smutny dzień.
Nocleg znajdujemy w Smoleńsku.

5dzień
Znów podział na dwie ekipy,ruszamy do Kubinki,chcemy tam zwiedzić Muzeum Broni Pancernej,pada deszcz ,bardzo ciężki odcinek,cały dzień leje,drogi
dziurawe.
Spotykamy naszego"Anioła Stróża".Vlad motocyklista z klubu Route Motorcrew A102 podróżuje w kierunku Moskwy furgonetką Renault, przy
każdym naszym manewrze wyprzedzania asekuruje nas.Po zatrzymaniu się na stacji podjechał i poczęstował gorącą kawą.Na kolejnym postoje podarował
nam buteleczkę bardzo dobrej whisky.
Docieramy do Kubinki ,zwiedzamy muzeum,niestety hangar z największym czołgiem świata niemieckim"Mouse"jest zamknięty.Wrócimy tu następnego dnia.
Nocleg znajdujemy w hotelu"Lotników",znów zderzenie z masą biurokracji. Motocykla nie można zaparkować koło hotelu, musimy je
odtransportować około 500 m na parking jakiejś bazy pocztowej.

6 dzień

Ruszamy do Moskwy.Trafiamy na pochody 1 majowe,masa ludzi,duże widowisko.Zwiedzanie Kremla ,kontrola na każdym kroku,okazuje się że
kupiliśmy złe bilety,trzeba wrócić i kupić takie które pozwolą przejść do następnej strefy.,powrót do kasy,droga przez mękę buty mnie tak
obcierają że zaraz zwariuję.Za chwilę okazuje się że z kaskami w rękach też nie można wchodzić,znów odwrót do przechowalni.Zwiedziliśmy
Kreml,Muzeum Kremlowskie m.in.zbrojownię i muzeum wszelkiej maści karoc i powozów.Kreml jest naprawdę wielki.Odwiedziliśmy też Plac
Czerwony,niestety nie sprawdziliśmy czy Lenin jeszcze "żyje"bo mauzoleum było remontowane.
Po powrocie do motocykla okazało się że zostawiłem włączone grzane manetki i akumulator "zdechł".Pchaliśmy motocykl na jednokierunkowej
ulicy pod prąd.Pomagał nam jakiś naćpany Rosjanin,jazda na maksa. Ten dzień długo będę pamiętał.

7 dzień

Docieramy do Tombov,droga dziurawa.Spotykamy motocyklistów crossowych z Moskwy,fajni ludzie.
Mój sprzęt nie pracuje na wolnych i średnich obrotach,cholerne paliwo. Czyszczenie filtra,wymiana świec,dolewam jakiś specyfik
podnoszący liczbę oktanową.

8.dzień

Trasa do Wołgogradu,stan nawierzchni bardzo zły,puste przestrzenie na odcinkach setek kilometrów nie widzieliśmy żadnych zabudowań.Rosja to
nie jest raj dla motocyklistów, cały czas praktycznie dłuuuuga prosta.Męczący przelot.
Docieramy do Wołgogradu,niestety straciliśmy kontakt z resztą ekipy,karta telefoniczne przestała działać. Nocujemy w hotelu obok którego znajduje się klimatyczna knajpka prowadzona przez Armena tutaj jest pyszne piwo.

9 dzień

Rano kupujemy rosyjską kartę i odzyskujemy kontakt z Wilem i resztą. Plan na dziś to zwiedzanie dawnego Stalingradu.
Odbyła się tu jedna z najbardziej znaczących bitew II Wojny Światowej. Na początku lat czterdziestych Stalingrad był jednym z największych
miast Związku Radzieckiego,mieszkało tutaj 850 tys.ludzi. 

Stalingrad był bardzo ważnym ośrodkiem produkcji zbrojeniowej. Miasto zostało zaatakowane w sierpniu 1942r. Walki toczyły się o każdy
dom.Obrońcy nie poddawali się mimo potężnych ataków lotniczych. Punkty oporu znajdowały się w gruzowiskach.W mieście znajdowała się bardzo duża
fabryka traktorów produkująca czołgi T-34,zdarzały się przypadki że świeżo wyprodukowany czołg był obsadzany przez robotników i ruszał do
boju.Radzieccy żołnierze walczyli mimo braku zaopatrzenia i jakichkolwiek dyspozycji z dowództwa.
Bitwa o Stalingrad była sprawdzianem dla dwóch dyktatorów Hitlera i Stalina.
Niemcy praktycznie zajęli 90% miasta.Bardzo często dochodziło do walki wręcz. To tutaj toczyły się słynne pojedynki snajperów.Najbardziej znany
jest Wasilij Zajcew. Stał się kluczowym elementem sowieckiej propagandy. W listopadzie 1942 ruszyła radziecka kontrofensywa. Armia niemiecka
wyczerpała zapasy,na rozkaz Hitlera nie mogła wykonać praktycznie żadnych ruchów taktycznych. 6 Armia Niemiecka poddała się ,jej dowódca Friedrich Paulus dostał się do niewoli. Był to punkt zwrotny na froncie wschodnim.

W dzisiejszym Wołgogradzie znajduje się Muzeum Panorama Bitwy Stalingradzkiej wraz z Kurhanem Mamaja stanowią największą atrakcję
turystyczną. Muzeum składa się z ośmiu bardzo dużych sal w których prezentowane zbiory opisują kolejne etapy konfliktu. W pierwszych salach poznajemy tło historyczne rozwoju Stalingradu,w następnych są kolejne fazy bitwy,ostatnia poświęcona jest epilogowi bitwy i jej wpływowi na losy wojny.
Muzeum jest bardzo nowoczesne.Robi piorunujące wrażenie. Najważniejsze miejsce to tzw.Panorama jest to płótno o wymiarach 16x120 m umieszczone
w pomieszczeniu o powierzchni 1000m kw.Panorama złożona z przedmiotów,broni i ekwipunku jest naprawdę warta zobaczenia.

10 dzień

Droga do Rostowa nad Donem.Rosja to naprawdę jedna długa prosta,można wykończyć się psychicznie,całą droge wiał bardzo mocny boczny wiatr.
Spotykamy motocyklistów z rosyjskiego klubu MC,zapraszają nas na imprezę.Niestety nie mamy czasu.Ludzie w Rosji są bardzo przyjażni i otwarci.Przypadkowy człowiek zobaczył nas z balkonu,przyszedł pogadać,podarował nam mapę i wskazał dobrą drogę.Rosjanie są super.

Mój motocykl znów"zwariował",paliwo tutaj nadaje się chyba tylko do Ład i Ziłów.

11-12 dzień

Znów zaczynam dzień od naprawy motocykla,wymiana paliwa,czyszczenie gaźników.
Jedziemy do Eisk ,szukamy promu do Ukrainy,okazuje się że najbliższy znajduje się 180km od nas.Odpoczywamy nad morzem Azowskim .Kwaterę pomaga znależć przypadkowy Rosjanin,dostajemy do dyspozycji domek,gospodyni jest maniakiem porządku,wszędzie przyklejone są informacje np.żeby gasić światło ,papieru nie wrzucać do toalety,gdzie jest ciepła a gdzie zimna woda,fajne miejsce. Poznajemy tutaj Rosjanina,kierowcę ciężarówki,ciekawy facet. Przynosi produkty do
zrobienia kolacji tj. kurczak nadziewany ziemniakami,cebulę,rzodkiewkę,ogórki wspólnie "pichcimy"długo rozmawiamy,fajny klimat tylko rano głowa boli.

13 dzień

Startujemy w stronę przeprawy Port Kaukaz,dojechaliśmy tylko po to żeby dowiedzieć się że są miejsca na świecie gdzie naprawdę nic nie ma.
Port Kaukaz jest miejscowością składającą się z 50-cio kilometrowej grobli i portu.Wróciliśmy do Tamruk,jutro się przeprawimy. Po drodze
spotkaliśmy małżeństwo Rosjan wracających z Krymu,dali nam kilka cennych rad.

14.dzień

Dojazd do Port Kaukaz,odprawa paszportowa i przeprawa na półwysep Krymski do Kercz.Na granicy stres,upoważnienie do kierowania służbowym
pojazdem bardzo się przydało. Skontaktowaliśmy się z resztą ekipy i postanowiliśmy do nich dojechać. Droga prowadziła przez jakieś wyschnięte mokradła,,las,nadawała się tylko dla motocykla crossowego.Śpimy w jakiejś nadmorskiej miejscowości,ogólnie brzydko.
Jutro ruszamy w kierunku Jałty.

15.dzień

Postanowiłem odłączyć się od grupy i troszkę trasy przejechać w moim "motocyklowym autyżmie".Ruszyłem o 8.00.Przepiękna widokowa
trasa,kieruje się na Jałtę.Zapierające dech widoki,droga prowadzi wzdłuż wybrzeża ,góry morze,zakręty ,jednym słowem raj.Za Jałtą spotykam
Michała. Okazuje się że grupa "zgubiła"go,zostaje ze mną,dalej jedziemy razem.
Zwiedziłem Jałtę ,nadmorskie miasto,bardzo wąskie ulice,masa samochodów,trolejbusów.Mój motocykl znów "kicha".

16 dzień

Odpoczynek na plaży,cały dzień,Krym jest piękny.Czarodziejska kraina.

17 dzień

Jedziemy przez Ukrainę,dziury w drogach,cały czas problem z motocyklem, jakość paliwa to porażka. Zwróciłem uwagę że chyba w każdym mieście na cokole stoi czołg,samolot albo jakiś inny sprzęt wojskowy. Dojeżdżamy do miasta Mikołajewo.Jutro musimy kupić świece do mojego
sprzęta i smar do łańcucha.

18 dzień

Powrót do domu,dzień zaczynam od kolejnej wymiany świec, paliwa. Na Ukrainie paliwo to bardzo duży problem,tankować można tylko na THK,Shell
lub WOG.Nawet na pięknej,nowej stacji zdarzyło mi się zatankować "syf".Stanu asfaltu nie można określić, tam jest brak asfaltu. Policja jest wszędzie.

19 dzień

Jazdę w stronę granicy rozpoczynam od spotkania z ukraińską policją. Stoimy na czerwony świetle "pan władza"pokazuje nam miejsce
gdzie mamy się zatrzymać. Informuje mnie że stałem na złym pasie,na mój argument że na jezdni nie ma wyznaczonych pasów,stwierdza że w takim razie jestem pijany,jak to stwierdził nie mam pojęcia,nie dostałem alkomatu,rozmowa kończy się zapłaceniem łapówki i ruszamy.

Zaczyna padać deszcz ,droga do Lwowa dziurawa jak ser szwajcarski.Spotykamy rosyjskiego motocyklistę podróżuje do Polski i Węgier,jedziemy z nim aż do rozjazdu na Lwów.
Kręcimy się troszkę po Lwowie ,piękne miasto,bardzo przypomina Kraków,podobna zabudowa. Docieramy do polskiej granicy.

 

Podsumowując całą wyprawę stwierdzam że u naszych wschodnich sąsiadów nie jest tak "straszno"jak myślałem.Spotkaliśmy wielu ciekawych
,wartościowych ludzi.Problemem było paliwo,jakość dróg i dłuuuga prosta.

Przejechaliśmy 6.700km.

Trasa
-Kraków-Połowce-Kamieniuki-Grodno-Barysaj
-Katyń-Kubinka-Moskwa-Tombov-Wołgograd
-Rostov-Eisk-Port Kaukaz-Temruk-Kercz
-Jałta-Mikołajów-Lwów-Kraków